„Takich jak ja są tysiące”: czyli wolontariusze w społeczności żydowskiej Krakowa.

Antysemityzm to brzydkie słowo, jedno z najbardziej widocznych we współczesnych mediach. Statystyki pokazują wzrost antyżydowskich i antyizraelskich nastrojów, dając wrażenie, że społeczeństwo zachodnie wraca do swoich uprzedzeń i rasizmu z pierwszej połowy XX wieku. Istnieje wiele raportów na temat prześladowań, które są niebezpieczne dla niektórych środowisk żydowskich. Chcę jednak napisać o pewnym europejskim mieście, w którym słychać zupełnie inne głosy.
W szczególności, chcę podzielić się historią setek nieżydowskich wolontariuszy, którzy w ciągu ostatnich dwóch dekad pomagali i pomagają społeczności żydowskiej w Krakowie przejść przez okres trudnej transformacji. W JCC w Krakowie aktywnie pomaga pięćdziesięciu nieżydowskich wolontariuszy. Stanowią oni załogę recepcji, pomagają przy organizacji świąt i wspierają wiele działań centrum. Z jakiego powodu? Po co oni to robią? Co dostają w zamian? Co motywuje tych nastolatków i studentów do poświęcania swojego wolnego czasu dla społeczności żydowskiej? Odpowiedzieć można jednym słowem: miłość.
Oczywiście nie mam na myśli zakochania się w Żydach, ani nawet w JCC. Chodzi mi raczej o miłość do pewnej idei, którą JCC reprezentuje, mianowicie: odbudowę życia żydowskiego w Krakowie. Idei powrotu żydowskiego dziedzictwa, kiedyś tak powszechnego na krakowskich ulicach. Idei powrotu do wielokulturowego miasta, jakim był Kraków i inne polskie miasta na początku XX wieku.
Agnieszka przyszła do JCC gdy miała 16 lat. Kiedy w 2010 roku weszła do Centrum oświadczyła, że chce zostać tu wolontariuszką, pomimo że nie jest Żydówką i pomimo faktu, że jest tak młoda. Po pięciu latach znalazła w JCC zatrudnienie i jakby tego było mało, ciągle znajduje czas na wolontariat. Co motywuje Agnieszkę? Na pewno nie jest to zauroczenie innością świata żydowskiego czy izraelskiego. Agnieszka piękno idei wskrzeszenia żydowskiej części miasta postrzega raczej w sposób racjonalny i intelektualny. To jest jej Polska. Ta, która została gruntownie zniszczona przez nazistów, i jej Kraków, który widział likwidację getta, śmierć i cierpienie. Dlatego Agnieszka czuje pewnego rodzaju odpowiedzialność wobec przywrócenia życia żydowskiego w jej mieście.
Agnieszka dorastała sześćdziesiąt lat po horrorze Zagłady, ale żyje i pracuje na ulicach nazwanych żydowskimi imionami, co dzień mija puste dziś synagogi. Uczyła się o Drugiej Wojnie Światowej i potwornościach dokonanych przez Niemców. Jednak w ciągu ostatnich dwudziestu lat można zobaczyć młodszą, tolerancyjną, bardziej otwartą i różnorodną kulturowo społeczność Krakowa, która postawiła sobie za cel pomoc w odbudowie i przywróceniu smaku żydowskiego miasta.
Zapytałem Agnieszkę co sprawiło, że ona i pięćdziesiąt jej innych kolegów i koleżanek tak bardzo różni się od innych dzieciaków w jej wieku. Skoro gotowa jest poświęcać tak dużo swojego czasu na sprawy jakichś tam, wydawać by się mogło, dawno zapomnianych Żydów? Co sprawiło, że jest taka wyjątkowa? Jej odpowiedź mocno mnie zaskoczyła: „Nie jestem wcale wyjątkowa! Nie jestem sama! Takich jak ja są tysiące! Tysiące młodych Polaków, którzy rozumieją, że był tu świat żydowski i chcą widzieć Żydów jeszcze raz , jako część polskiego krajobrazu.”
Takie myślenie wpisuje się we wszystkie inicjatywy związane z życiem żydowskim, które rozsiały się w intelektualnym i kulturalnym życiu Krakowa w ciągu ostatnich kilku dekad. Podam tylko kilka przykładów:

  • Instytut Judaistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, który często zaprasza mnie na gościnne wykłady dla 150 studentów, nie – Żydów, którzy studiują judaizm.
  • Żydowskie Muzeum Galicja, mające na celu upamiętnianie historii Żydów w Galicji, edukuje i przybliża życie żydowskie tysiącom Polaków odwiedzających je corocznie.
  • Organizacja Mifgash, założona i prowadzona wspólnie przez Żydów i nie-Żydów, koncentrująca swoją działalność na prowadzeniu wykładów na temat judaizmu w polskich szkołach, co dla tysięcy młodych uczniów i studentów stanowi odkrywanie części polskiej historii.
  • Centrum Kultury Żydowskiej, które już od dwudziestu pięciu lat stara się zachować żydowską kulturę na Kazimierzu, przybliżać Polakom żydowskie dziedzictwo w Krakowie, będące jednocześnie forum dialogu polsko – żydowskiego
  • Klezmer – Hois to restauracja, hotel, teatr i żydowskie wydawnictwo w jednym. Wszystko to zainicjowane i prowadzone przez parę Polaków, którą przyciągnął żydowski Kazimierz i wielka sztuka.
  • ŻKS czyli Żydowski Klub Sportowy w Krakowie, to powrót do niezapomnianej kultury żydowskich organizacji sportowych istniejących przed II Wojną Światową

Wolontariusze Festiwalu Kultury Żydowskiej

Jedną z najbardziej wpływowych osób w Krakowie, które nie mają pochodzenia żydowskiego, a które poświecili swoje życie kulturze żydowskiej, jest Janusz Makuch. Kiedy w końcu lat osiemdziesiątych upadł w Polsce komunizm i kraj wybił się na niepodległość, Janusz był jednym z nielicznych, którzy dostrzegli niezdolność społeczności żydowskiej w Polsce do wyrażania otwarcie swojej tożsamości kulturowej i był tym faktem porażony. Zaczął głośno mówić o żydowskim życiu w Polsce, co było wówczas dość niespotykane. Janusz Makuch był mocno przekonany, że temat tysiąca lat żydowskiej historii i żydowskiego wkładu w polską kulturę musi powrócić do publicznego dyskursu i jako Polak jest zobowiązany do zachowania, ochrony i edukacji o wspólnym polsko – żydowskim dziedzictwie. Tak narodził się Festiwal Kultury Żydowskiej.
Tego lata, w lipcu, Kraków świętował dwudziestopięciolecie szalonej idei Janusza Makucha. Już ponad ćwierć miliona Polaków, (w zdecydowanej większości nie-Żydów) odwiedziło festiwal, co sprawia, że możemy śmiało powiedzieć, że jego przedsięwzięcie odniosło sukces. Dziś festiwal jest jednym z największych tego rodzaju na świecie, i co istotne znacząca większość moderatorów to nie – żydowscy wolontariusze. To oni sprawiają, że wszystko działa płynnie. Aleksandra Makuch ma Festiwal Kultury Żydowskiej we krwi. Dorastała patrząc jak jej ojciec wypełnia swoją misję i powołanie. W naturalny sposób uczestniczyła w każdym festiwalu. Na początku była to dla niej czysta zabawa, jednak gdy dorosła zrozumiała, że jest częścią czegoś bardzo znaczącego i istotnego dla jej własnego rozwoju jako człowieka. Ola odczuwa ogromną dumę że może wnieść wkład, nawet bardzo mały, w wypełnienie przestrzeni stworzonej przez ciemne dziedzictwo Holokaustu i komunizmu. Czuje się znacznie bogatsza posiadając żydowski spadek, jako część jej polskiego dziedzictwa.
Zapytałem ją czy nie czuje się osamotniona w takim myśleniu o sobie. Jej odpowiedź była echem odpowiedzi Agnieszki – jest wielu wolontariuszy w jej wieku i ta liczba stale rośnie. Chociaż trudno jest to oszacować procentowo, to przyznać należy, że od liczb ważniejszy jest fakt, iż to zainteresowanie jest już mniej powierzchowne. Nikt nie zaprzeczy, że staje się głębsze niż jeszcze kilka lat temu.

Trochę szaleni.

Każdego dnia setki ludzi przychodzi do JCC w Krakowie i są witani w recepcji przez wolontariuszy. To oni są twarzą JCC. Opowiadają niezwykłą historię o księciu Karolu, który stał się dobroczyńcą Centrum Społeczności Żydowskiej w Krakowie i to oni z entuzjazmem opowiadają o odrodzeniu się życia żydowskiego w Polsce. Co sprawia, że ci młodzi ludzie inwestują swój czas i energię w odbudowę życia żydowskiego w Polsce? Czy oni nie są aby trochę szaleni?
Właściwie to Agnieszka wymyśliła nazwę dla wolontariuszy z JCC – MeshuGoyim! „Ludzie zawsze myślą, że jesteśmy szaleni i być może jesteśmy” – śmieje się Agnieszka. Jesteśmy szaleni na punkcie idei kwitnącej społeczności żydowskiej w Polsce, czyli czegoś co istniało blisko tysiąc lat – dodaje. Jesteśmy szaleni w naszym dążeniu do odbudowania życia żydowskiego i uczeniu się o żydowskiej kulturze, dziedzictwie i religii.
W świecie, w którym można spotkać się z przejawami antysemityzmu, pocieszające jest to, że Agnieszka, Aleksandra i setki ich przyjaciół są zaangażowani w zmianę postrzegania Polski i jej relacji z Żydami. Przez ich zaangażowanie, emocje i postawę stają się dla mnie inspiracją do szukania światła w otaczającej ciemności i kontynuowania pracy dla jaśniejszej przyszłości w Polsce, w Europie i mam nadzieję na świecie.