Izraelska epopeja

Yossi Klein Halevi jest znaczącym dziennikarzem, uważnym obserwatorem, nie poddaje się ani lewicowym, ani prawicowym schematom. Pisał zarówno do największych gazet amerykańskich, jak i do pism izraelskich, w tym „Jerusalem Report”. O jego książce “At the Entrance to the Garden of Eden: A Jew’s Search for Hope with Christians and Muslims in the Holy Land”, pisze prof. Stanisław Krajewski.

W religijnej tradycji żydowskiej przyjęte jest, aby wchodząc w interakcję ze świętym tekstem, dotknąć go i przytknąć palce do ust, symbolicznie go całując. Czyni się tak przy czytaniu ze zwoju Tory, przechodząc przez drzwi z mezuzą, która zawiera wersety biblijne; nawet zamykając modlitewnik po jego użyciu, unosi się go do ust. Czy jest do wyobrażenia, żeby uczynić taki sam gest wobec zwyczajnej książki? Każdy powie, że nie. A jednak mnie zdarzyło się raz, że zamykając książkę czułem tak przemożną potrzebę dokonania gestu o charakterze religijnym, iż faktycznie ją w ten sposób ucałowałem. Miało to miejsce, gdy skończyłem czytać książkę Yossiego Kleina Haleviego z Jerozolimy pt. „U wejścia do ogrodu rajskiego: pewien Żyd poszukuje nadziei z chrześcijanami i muzułmanami w Ziemi świętej”. (At the Entrance to the Garden of Eden: A Jew’s Search for Hope with Christians and Muslims in the Holy Land, 2001.) Jest to opis podróży duchowej religijnego Żyda. W trakcie dwuletnich usiłowań podjętych w celu poznania chrześcijańskich i muzułmańskich postaci, miejsc i modlitw autor zaprzyjaźnia się z duchownymi chrześcijańskimi i islamskimi mistykami, uczestniczy w ich świątecznej liturgii, rozmawia o wierze. Czyni to w obrębie Ziemi Izraela i jej okolic. Opisuje na przykład wizytę w Gazie, gdzie musiał się przekradać, prowadzony przez odpowiednich przewodników. Jest tam gościem na modlitwie sufickiej. Sytuacja jest o tyle niesamowita, że niewiele wcześniej był bardzo niedaleko ze swoim oddziałem jako żołnierz w ramach jednej z akcji zbrojnych, które mają miejsce od czasu do czasu w relacjach między Izraelem a Strefą Gazy, w której rządzi Hamas, dążący do usunięcia Izraela z mapy. Tym razem jest pielgrzymem i przyjacielem.
Spotkania, które przeżył autor, są fascynujące, a w każdym razie są opisane w taki sposób, że mamy poczucie wtajemniczenia w duchowy świat chrześcijaństwa i islamu. Klein Halevi nie tylko znakomicie pisze, ale w nadzwyczaj głęboki sposób analizuje to, co widzi, swoje reakcje na obce praktyki religijne, wpływ tych przeżyć na rozumienie tych innych religii. W ten sposób stawia najgłębsze pytania o sens wiary, wartość naszej wierności, sens wzajemnych relacji.
Książka wprowadza w problematykę dialogu międzyreligijnego w sposób absolutnie unikalny. Jest bowiem oparty na niezwykłych doświadczeniach osobistych, na życiu, a nie na teorii i zasadach. Unika w ten sposób dogmatyzmu, który jest realnym zagrożeniem w takim dialogu. Jak pisał Abraham Joshua Heschel: czynimy sobie bożka z dogmatów. „Credo jest prawie wszystkim, co posiada słaby człowiek. (…) być może gotów jest odebrać życie innym ludziom, jeśli nie podzielają jego zasad.” Klein Halevi jest otwarty i chętny, by zobaczyć prawdziwą wartość w innych religiach. Ludzie nieraz mówią, że są tacy, ale często tego po nich nie widać; on opisując swoje pielgrzymowanie, przekonuje nas co chwila, że naprawdę jest taki. Jest jednocześnie głęboko zaangażowany w judaizm i jest izraelskim patriotą. Nie czuje się reprezentantem żadnej religijnej ani państwowej organizacji czy instytucji. W ten sposób unika innego powszechnie występującego zagrożenia: nastawienia na obronę honoru swojej instytucji. Takie podejście z łatwością staje się przeszkodą w zrozumieniu rzeczywistych postaw, trosk i lęków innych ludzi.
Książka wydana została w roku 2001, czyli opisane spotkania miały miejsce przed zamachem z 11 września 2000 roku i przed intifadą. Od tego czasu w Ziemi świętej jest coraz gorzej, tzn. stosunki są coraz bardziej napięte, coraz trudniej jest o przyjacielskie wizyty po drugiej stronie faktycznego czy symbolicznego muru, płotu, ogrodzenia. Winę ponoszą wszystkie strony, a zresztą najprawdopodobniej nawet duże natężenie dobrej woli nie przyniosłoby przełomu. Potrzebne jest coś więcej, nikt nie wie dobrze co. Cokolwiek to ma być, musi wychodzić z poczucia najgłębszej nadziei, nadziei ponadnaturalnej, o charakterze mesjańskim. Książka Kleina Haleviego pozwala taką nadzieję utrzymywać. Bo jest religijna. To właśnie religie, które na Bliskim Wschodzie – ale przecież nie tylko tam! – szczególnie bezwzględnie prowadzą do konfliktów i wojen, muszą stać się częścią rozwiązania. Jeśli istnieje rozwiązanie, które może zaakceptować dominująca większość po każdej ze stron, to musi ono mieć religijną wartość dla każdego. Same negocjacje polityczne, samo tylko uwzględnianie interesów wszystkich uczestników konfliktu w tym przypadku nie wystarczy.

Oryginalny tekst ukazał się w Dodatku Specjalnym (nr. 26/2017) do Tygodnika Powszechnego. Dziękujemy redakcji za pozwolenie wykorzystania tekstu.