Kim była Edyta Stein?

Edyta Stein, św. Teresa Benedykta od Krzyża, niemiecka filozofka, żydowskiego pochodzenia ogłoszona przez Kościół katolicki świętą i patronką Europy. Dlaczego właśnie ona? – w rozmowie z Magdaleną Czyż odpowiada Ks. Manfred Deselaers, wykładowca teologii fundamentalnej na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie, członek Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej.
Magdalena Czyż: Kim była Edyta Stein?
Ks. Manfred Deselaers:
Była najpierw Żydówką, niemiecką patriotką, ateistką, filozofką, katoliczką i karmelitanką, na końcu ofiarą Szoach. Pośmiertnie stała się świętą Kościoła katolickiego i katolicką współpatronką Europy.
MC: Dlaczego Jan Paweł II tak bardzo wyróżnił właśnie ją?
Ks. M. D:
Po pierwsze Jan Paweł II miał bliski dostęp do niej, ponieważ był studentem Romana Irgardena, a Irgarden był bliskim przyjacielem Edyty Stein. Dzięki temu, bardzo wcześnie znał los Edyty Stein. Ponad to, Jan Paweł II bardzo często podkreślał, że Zagłada, poprzez bliskość obozu Auschwitz, była częścią jego dorastania i wychowania. Głęboko czuł temat Zagłady. Często też powtarzał, że obok Maksymiliana Kolbego musi być
Edyta Stein, ponieważ tragedia żydowska musi być
obecna w pamięci Kościoła. Dlatego w kościele św. Maksymiliana w Oświęcimiu w witrażu, obok Chrystusa są Kolbe i Stein, zanim jeszcze została ogłoszona świętą.
MC: Ale dlaczego aż patronką Europy?
Ks. MD:
Dlatego, że ma Europie coś do powiedzenia. I to na wielu płaszczyznach. W swoim czasie była żywo zainteresowana filozofią pod kątem antropologii: kim jest człowiek, jaki jest nasz obraz człowieka i w jakim kierunku się rozwija.
MC: Jak ona pojmowała człowieka. Co takiego szczególnego w nim dostrzegała?
Ks. MD:
Przede wszystkim Edyta Stein była dzieckiem swoich czasów. W atmosferze ówczesnej Europy wyraźny był rasizm i myślenie o człowieku, jakie prezentował Martin Heidegger. Ona studiowała razem z Heideggerem u Husserla. Była w centrum tych filozoficznych dyskusji i zmagań. Stein walczyła o to, że nie można człowieka rozumień bez wymiaru transcendentnego. Jej główne dzieło: „Byt skończony, byt wieczny” jest polemiką z „ Bycie i czas” Heideggera. Próbuje w nim wykazać, ze mówienie o religijnym wymiarze człowieka nie jest czymś głupim.
Jestem też przekonany, że Jan Paweł II ogłosił ją patronką Europy przede wszystkim dla Kościoła. Kościół nie może zastanawiać
się nad swoją tożsamością nie pamiętając o Auschwitz. O Zagładzie.
MC: No dobrze, ale od Zagłady mija już 75 lat. Czy dziś Edyta Stein nadal ma nam coś ważnego do przekazania?
Ks. MD:
Tak, ponieważ najważniejszą lekcją, jaką ona nam dziś daje to jej szczerość szukania. Jest takie mądre zdanie: „kto szuka prawdy, szuka Boga, czy o tym wie, czy nie.” W tej szczerości szukania może, i powinna być
wzorem dla katolików. Do dziś te pytania, kim jest człowiek, jak rozumieć
człowieka w relacji z transcendencją, w jaki sposób kształtować
wychowanie człowieka są nadal aktualne.
MC: W swoich rozważaniach o człowieku, jego tożsamości, musiała stawiać
też pytanie o tożsamość narodową. Jak ona rozumiała swoją tożsamość narodową?
Ks. MD:
Na początku tych rozważań od razu zaznacza, że nie wierzy w rasizm, że go zupełnie nie rozumie. Czyli dla niej tożsamość narodowa nie ma nic wspólnego z rasą. Nie ma genetycznej tożsamości narodowej. Tożsamość narodowa to coś, co się kształtuje w ciągu historii i jest owocem decyzji człowieka. Każdy człowiek wzrasta w strukturę świata, który jest już ukształtowany i jego kształtuje. Jednocześnie każdy ma własną wolność i odpowiedzialność i może nawet przejść z jednego narodu do drugiego. Naród może też zniknąć. Podaję własny przykład: Polska powstała w końcu pierwszego tysiąclecia, z połączenia wielu pomniejszych nacji. Teraz już nikt nie pamięta, kto był z którego księstwa. – Edyta podje przykład „powstanie germańsko-romańskich narodów zachodniej Europy z przemieszania się germańskich, rzymskich i celtyckich cząstek narodowych”. Stworzył się jeden nowy naród, który później kształtował się poprzez swoją historię. A ta jest owocem decyzji przywódców i wspólnoty. Więc naród jako taki nie jest nam tylko dany, także zadany. Dlatego człowiek dorosły, który dorasta i staje się częścią wspólnoty ma obowiązek wziąć odpowiedzialność, w którym kierunku ta wspólnota będzie podążać.
MC: Edyta Stein jest świętą Kościoła katolickiego, ale nigdy nie wyparła się swoich żydowskich korzeni i zginęła jako żydówka. Osoba beatyfikowana jest dla katolików przykładem. Czy ona jest przykładem także jako Żydówka lub dla Żydów?
Ks. MD:
Święty jest przykładem wiary. To że Kościół pokazuje Stein jako wzór wskazywałoby że Żydzi powinni zostać
chrześcijanami. To jest stały problem w dialogu chrześcijańsko – żydowskim, ale nie słusznie. Jan Paweł II podczas mszy beatyfikacyjnej powiedział wyraźnie: „pamiętamy także straszny los jej narodu, niech Pan Bóg go błogosławi”.
MC: Czy to oznacza, że papież chciał w ten sposób podkreślić
tragedię narodu żydowskiego, a nie wyróżnić
żydówkę, która przeszła na chrześcijaństwo?
Ks. MD:
Dokładnie. Ale chciał także światu pokaza
jej chrześcijańską wiarę. Kościół zawsze czci chrześcijan, i mówi jednocześnie, że Chrystus jest zbawcą wszystkich ludzi. Żydów też. Edyta Stein też wierzyła, że Chrystus jest światłem nadziei i zbawienia dla narodu żydowskiego, na które czekali. Jednak mimo to, bardzo szanowała żydowską wiarę i tradycję swojej matki, która Chrystusa nie może akceptować. Pisała, że to jest tajemnica, której się nie da wytłumaczyć.
MC: No Tak, ale jeśli zaczniemy ją postrzegać
jako most pomiędzy światem żydowskim i katolickim to czy nie będzie to rodzić
oporu świata żydowskiego?
Ks. MD:
Edyta Stein jest mostem do świata żydowskiego i do tragedii Szoah dla chrześcijan. Dla żydów zainteresowanych chrześcijaństwem, którzy zaczną czytać
teksty Stein ona może stać
się mostem, ale to nie jest oczywiste. To ich, a nie moja sprawa. Tu respekt dla tajemnicy Innego ma fundamentalne znaczenie. Od Edyty nie nauczymy się misji dla Żydów, ale respektu dla Żydów i rachunek sumienia dla chrześcijan. Uważam, że dla chrześcijan w Europie Edyta Stein, siostra Teresa Benedykta od Krzyża, jest i powinna pozostać
inspiracją.